Vaurien klasą dla młodzieży

      Brak komentarzy do Vaurien klasą dla młodzieży

O tym, kiedy klasa pojawiła się w Polsce i do kogo jest skierowana opowiada Lechosław Borkowski, wiceprezes Narodowego Związku Klasy Vaurien.

– Dlaczego postawił pan na klasę Vaurien?

– Ścigają się w niej żeglarze z całej Europy, a ja chciałem, żeby nasza młodzież (z klubu w Kamienicy Królewskiej – red.) miała okazję uczestniczyć w międzynarodowych imprezach. Vaurien ma długość podobną do klasy 420, nie ma jednak trapezu, jest zatem łatwiejsza w prowadzeniu.

– Kiedy łódki pojawiły się na polskich wodach?

– Pierwszego Vauriena w Polsce zobaczyłem w 2001 roku. Klasę sprowadził do Polski Roger Kulpiński, który choć na co dzień mieszka we Francji, tam zresztą klasa powstała w latach 50., jest prezesem naszego Związku. Później na Kaszubach rozpropagował ją Teofil Kaczmarek, zasłużony trener z Jachtklubu Stoczni Gdańskiej.

– Ile osób pływa na Vaurienach?

– W Polsce jest około 30-40 łódek, a do naszego Związku należy 20 żeglarzy.

– Dla kogo jest ta łódka?

– Przede wszystkim dla dzieci, które nie mieszczą się już na Optimistach. W tej chwili mamy w naszym klubie cztery załogi, z których trzy to młodzież po Optimiście. Dorośli w Polsce praktycznie na Vaurienach nie pływają.

– Nadaje się do pływania turystycznego?

– Oczywiście. To bezpieczna łódka, łatwa w prowadzeniu, ale z uwagi na małą wielkość potrafi być wymagająca przy silniejszych wiatrach. Radzi też sobie na morzu, a nawet na oceanie – w zeszłym roku na mistrzostwach świata w Portugalii ścigano się w tej klasie na Atlantyku.

– Kiedy Vaurien powstawała mówiło się, że kosztuje tyle, co dwa rowery. Jaka jest jej cena teraz?

– Wciąż niska. Używane łódki z Europy Zachodniej można kupić za 2000-2500 zł. Jeżeli chodzi o nowe jednostki, to za sam kadłub trzeba zapłacić 10 000-12 000. Z kolei cena za Vauriena z najwyższej półki wynosi około 35 000 zł.

– Jak Polacy prezentują się sportowo?

– Do tej pory nasi zawodnicy na międzynarodowych imprezach nie plasowali się w górnej połowie tabeli. Wynika to zarówno z niższej jakości sprzętu, jak i gorszego poziomu wyszkolenia. Zobaczymy, jak będzie w tym roku, bo jeden z naszych reprezentantów wystartuje na klasowej łódce, którą w marcu będziemy odbierać od producenta.

– Czym zajmuje się Narodowy Związek Klasy Vaurien?

– Przede wszystkim organizacją regat, oczywiście w porozumieniu z klubami. Na razie jest to 7-8 imprez, które odbywają się w województwie zachodniopomorskim i na Kaszubach. Pucharu Polski jeszcze nie ma, ale robimy Puchar Kaszub, w skład którego wchodzą cztery wydarzenia.  Przygotowujemy też kadrę – do nas należy wybór zawodników, trenerów i plan zgrupowania. W tym roku w lipcu organizujemy też mistrzostwa świata w klasie Vaurien w Gudowie koło Drawska Pomorskiego. Za wcześnie jednak, żeby mówić o szczegółach.

Regaty Vaurien arch Lechoslawa Borkowskiego

Lechosław Borkowski, ur. w 1944 roku. Żeglarstwa uczył się na Kiekrzu, był mistrzem Polski juniorów w klasie Omega. Podczas studiów w Gdańsku należał do Akademickiego Klubu Morskiego, pływał na Hornecie i większych jachtach morskich. W 2000 roku w Kamienicy Królewskiej założył Uczniowski Klub Sportowy Wiking, w którym pełni funkcję prezesa. Wiceprezes Narodowego Związku Klasy Vaurien.

Klasa Vaurien została skonstruowana w 1951 roku we Francji przez Jean-Jaquesa Herbulota. Jest to dwuosobowa łódka o długości czterech i szerokości półtora metra. Zgodnie z zamierzeniami twórcy był to prosty i tani jacht dla początkujących żeglarzy – w latach 50. kosztował tyle, co dwa rowery. Vaurien szybko zyskał popularność w Europie, a dane z 2011 roku podają, że wybudowano ponad 36 000 egzemplarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *